Sprawdź:
Zobacz:
autor Torris 01-06-2008 10:06:48

Korzenie Italo Disco

Aby dobrze przyjrzeć się korzeniom muzyki Italo Disco, należy cofnąć się do końcówki lat 70-tych, kiedy to królowała muzyka Disco. Italo Disco, lub - precyzyjnie rzecz ujmując – włoska muzyka taneczna czerpała inspiracje z różnych źródeł. Jednym z nich było amerykańskie Disco i Funk.

Najbardziej prominentni włoscy “funkowcy” to grupa muzyków, zebrana przez dwóch ludzi – człowieka o imieniu Fred Jacques Petrus („Peter Jacques Band”) oraz młodego muzyka z Bolonii – Mauro Malavasiego. Produkowali oni w tamtych czasach sporo dla wytwórni Little Macho Music (Goody Music, Speed Records, Renaissance) i zasilali formacje takie, jak Change, B.B. & Q Band (skrót od "Brooklyn, Bronx & Queens Band"). Petrus i Malavasi wykreowali nowe, specyficzne, włoskie brzmienie, które stanowiło połączenie amerykańskiego Disco, Funk i syntezatorowego Euro Disco. Nowy gatunek, o nazwie Italo Funk, przypominał silnie amerykańskie Disco, nie mniej charakteryzowały go chwytliwie melodie – coś, czego brakowało poprzednikom gatunku. Nacisk na melodię - świadomie obrane działanie Freda Petrusa i Mauro Malavasiego - stanowiło najważniejszą cechę nowego, włoskiego brzmienia. Aby podkreślić swoją filozofię, w 1981 r. Petrus wypowiedział interesujące słowa: „Esencję włoskiej muzyki stanowi melodia”.

Włoskie płyty, nagrywane dla Little Macho Music, zawierały często bardzo długie, rozszerzone wersje nagrań na stronach A 12-calowych, winylowych płyt, oraz instrumentalne (Dub) wersje na stronach B. Nietrudno było odnaleźć 7 minutowe i dłuższe wersje ulubionych nagrań, zawierające niekończące się wstawki perkusyjne. Prawda, że Tom Moulton (amerykański producent, słynący ze swoich wyśmienitych remiksów), wynalazł i zastosował po raz pierwszy 12-calowego singla, ale i prawdą jest to, że dopiero Fred Jacques Petrus sprawił, iż 12-calowy singiel zaczął być przyjazny didżejom. Etykieta „Italian 12’’ Mix” oznaczała łatwe miksowanie nagrań przez prezentera dyskotekowego.

Easy Going "Baby I Love You"

Easy Going to fundamentalnie ważny włoski projekt. W skład zespołu wchodziła ekipa włoskich muzyków i producentów, mieszkająca w Rzymie (Claudio Simonetti, Giancarlo Meo) wraz z Vivien Vee, wyznaczonej jako wokalistka grupy. Claudio Simonetti, „dobrze urodzony” syn włoskiego muzyka Enrico Simonettiego, jest powszechnie uważany za jednego z najbardziej płodnych włoskich muzyków, począwszy od lat 70-tych aż do dnia dzisiejszego. We wczesnych latach 70-tych współpracował z formacją GOBLIN, grającą progresywnego rocka. Gdy muzyka Disco osiągnęła dużą popularność w mediach (1978), przeskoczył na nowego „konika”, współtworząc projekt Easy Going z numerem „Baby I Love You”. Numer, wydany oczywiście na 12-calowym, czarnym singlu, opatrzony został słynną już dziś okładką, prezentującą dwóch panów w niejednoznacznej sytuacji. Projekt Easy Going narodził się w Rzymie i zaczepnął nazwę z rzymskiej dyskoteki, która cieszyła się w ówczesnych czasach dużą popularnością. Claudio Simonetti kontynuował kierunek działań, tworząc dzieła opatrzone obecnie mianem „klasyki” - mowa o produkcjach dla wykonawców takich, jak Vivien Vee, czy szyldach w stylu Kasso, wydawanych przez Delirium Records.

Kontynuując nasze rozważania o korzeniach Italo Disco, rozpatrzmy inne, ważne źródło muzycznych inspiracji i wpływów. Jest nim elektroniczne brzmienie Euro Disco, stworzone przez człowieka legendę – Włocha, mieszkającego w latach 1980-tych w Niemczech - mowa o Giorgio Moroderze. Giorgio i jego współpracownik – Pete Belotte – są często określani mianem ojców gatunku Euro Disco, a narodziny datuje się datą wydania nagrana Donny Summer „Love To Love You Baby”. Giorgio stworzył swoje własne, unikatowe brzmienie taneczne – „galopującą linię basową”, w żargonie określaną jako „Four on the floor” (Czwórka na parkiecie). Stworzył ją przy pomocy syntezatora MOOG, który wkrótce zastąpił i w efekcie wyparł całkowicie „żywego” perkusistę. Album Morodera pt. „From Here To Eternity”, wydany w 1977 r. przez wytwórnię OASIS, charakteryzujący się przewagą elektronicznych brzmień nad dzwiękami “funky”, był tak znakomity, iż stanowił źródło inspiracji dla wielu przyszłych muzyków Italo Disco. Ciekawostką albumu jest fakt, iż całą stronę A wypełniał miks, przeznaczony do tańczenia (w tamtych czasach oznaczał szczyt mody i innowacyjności). „From Here To Eternity” przeszło kilka reinkarnacji – pierwsza próba miała miejsce w 1983 r., podjął się jej Mauro Farina razem z Hananas (wytwórnia Zanza); późniejsza z 1988 r., autorstwa Marcello Catalano – Colby (wytwórnia Technology). Powyższe fakty tylko potwierdzają wielką moc inspiracji, która „drzemie” w tym arcydziele.

Rewolucja technologiczna niezaprzeczalnie przyśpieszyła rozwój Italo Disco. Elektroniczne automaty perkusyjne i syntezatory, dostępne za rozsądne pieniądze, stały się tym „czymś”, co nakręcało produkcję tanecznych nagrań muzycznych: koszty wyprodukowania nagrania znacząco zmalały, a producent nie potrzebował olbrzymiego „personelu”, aby tworzyć.

Losy Disco w Ameryce: “Disco jest do d….." – „Disco Sucks!"

12. Lipca 1979 r. “Noc Zniszczenia Disco - Disco Demolition Night”

W póznych latach 70-tych fani muzyki tanecznej mogli zaobserwować nagły koniec ery Disco w Ameryce i Wielkiej Brytanii. Wielu traktowało wydarzenia, mające miejsce za oceanem, jako próbę „wygryzienia” i zniszczenia sił, promujących homoseksualizm, czy broniących praw czarnoskórych. Kulminacją tych wydarzeń było symboliczne spalenie stosu płyt z muzyką Disco na stadionie bejsbolowym w Comiskey Park, w Chicago. Tzw. “Noc Zniszczenia Disco”, która miała miejsce 12 lipca 1979 r. w Chicago, ściągnęła tysiące fanów bejsbola, którzy na zaproszenie inspiratorów akcji przynieśli ze sobą i równocześnie odsprzedali za grosze tysiące płyt z muzyką Disco, które następnie symbolicznie spalono w centralnej części stadionu. Wydarzenie wywołało na stadionie taką burzę, iż odwołano zapowiedziany na ten wieczór mecz, a rozgrzany tłum przystąpił do rozrywania stadionu na strzępy. W taki oto sposób narodziła się w USA nagonka medialna przeciw muzyce dyskotekowej (nagonka wkrótce przeniosła się również w inne rejony świata, m.in. do Wielkiej Brytanii i Australii.) Od tamtej chwili Disco wróciło do podziemia i rozpoczęło nową ewolucję tak, by na końcu tej drogi całkowicie się „zrestrukturyzować”, korzystając z nowych zdobyczy techniki tj. syntezatorów i automatów perkusyjnych. Znów, jak na ironię losu, zamiast wielkich korporacji muzycznych, podziemna scena producencka, którą tworzyli kreatywni D.J. i pośrednio wspierali np. właściciele klubów, zaczęła wieść prym w wyznaczaniu nowych trendów muzyki dyskotekowej.

W międzyczasie...

W międzyczasie na wschodnim wybrzeżu umacniał się Hip Hop, a Electro stało się modne w kręgach czarnoskórych odbiorców. Włosi byli o krok od tworzenia nowej muzyki tanecznej, będącej prekursorem muzyki, później określanej mianem „House”....

Narodziny “Spaghetti Dance” - 1983

Fenomen “nocy” nigdy nie trafił w serca Europejczyków. Równolegle w tym samym czasie, muzyka Funk i Disco cieszyła się ogromnym wzięciem we wszystkich radiostacjach Europy, w szczególności nagrania z list przebojów. Proces „dostosowywania” się słuchaczy starego kontynentu do nowego, elektronicznego brzmienia Italo Disco, był - w przeciwieństwie do amerykańskiego odbiorcy - procesem ewolucyjnym, bezbolesnym, niemalże naturalnym! Jednym z ważnych czynników, który decydował o popycie na Italo Disco w Europie była ekonomia – we wczesnych latach 1980-tych kurs dolara stał tak wysoko, że nie opłacało się importować. Importerzy, zamiast handlować z USA, zaczęli koncentrować się na działaniach na rynku lokalnym. Narodziny wytwórni Fulltime, Discomagic, Il Discotto i wielu innych to wynik czysto ekonomicznego rachunku zysków i strat. W konsekwencji włoskie produkcje muzyczne zaczęły zalewać europejskie rynki, co spowodowało wyparcie z nich nagrań amerykańskich.

Większość nagrań Italo Disco była produkowana przez inżynierów studyjnych, klawiszowców oraz didżejów, którzy rzadko kiedy posiadali umiejętność gry na jakimkolwiek instrumencie. Kierowali się jedynie swoim słuchem, intuicyjnym wyczuciem muzyki oraz zrozumieniem oczekiwań publiczności. To właśnie były pionierskie czasy eksperymentowania włoskich didżejów z dźwiękami syntezatorów i elektronicznych perkusji, grania jednego dźwięku na keyboardzie, a później zwielokrotniania go z użyciem komputerów. Wielu młodych muzyków mogło sobie zarobić, tworząc niskobudżetowe, lecz jednocześnie łatwoprzyswajalne produkcje.

Skrojona, minimalistyczna odmiana Italo Funku zaowocowała powstaniem muzyki określanej mianem “Spaghetti Dance”. Nowe brzmienie było całkowicie odmienne od tego, co lubiła i grała „stara gwardia” prezenterów dyskotek: żadnych smyczków, orkiestr itp. – w zamian wyłącznie syntezatory, klawisze i automaty perkusyjne. W Italo Disco dominowała perkusja. Klasyczne brzmienie Italo tworzyły wyłącznie keyboardy. Sekcja rytmiczna została całkowicie zelektronizowana. Wokalu człowieka używano wyłącznie jako uzupełnienie linii melodycznej, a większość utworów posiadała banalną strukturę. Prócz tego, zawsze obecny był pierwiastek włoski – zaraźliwe, wpadające w ucho melodie i zawsze 4/4. Typowe, syntezatorowe brzmienie, słyszane w nagraniach Italo, uzyskano przy pomocy ROLANDA JX-8P, Rolanda Juno60/106, Yamahy DX7, ARP Odyssey, automatu perkusyjnego Roland TR 808, perkusje Simmonsa (elektroniczne, lecz grane na żywo), Minimooga, Oberheima, Linndruma i samplera Emulator II. Brzmienie było unikatowe, oryginalne i wyjątkowe w całej historii muzyki tanecznej.

Odpowiedź Mikulskiego na Spaghetti Dance

Nowopowstały nurt muzyczny potrzebował nowego i najlepiej chwytliwego określenia. „Spaghetti-Dance” brzmiało co najmniej głupio, stąd brak akceptacji przez środowiska muzyczne. Strzałem w dziesiątkę była ukuta przez właściciela późniejszej wytwórni ZYX, Niemca Bernarda Mikulskiego, nazwa „Italo Disco” w roku 1984. Termin od razu zdobył poklask wśród fanów (wielu woli używać po prostu skrótu „Italo”) i tak oto jego przeznaczeniem stało się określanie najbardziej niedocenianego i nierozumianego w historii nurtu muzyki tanecznej – „Italo Disco”. Logo „Italo Disco”, udekorowane trzema kolorami włoskiej flagi narodowej, drukowała firma ZYX na każdej naklejce i okładce płyt winylowych z muzyką Italo (dodajmy, iż w ciągu zaledwie 4 lat - 1984-1988 - ZYX wydał 13 części dwupłytowych kompilacji „The Best Of Italo Disco” i 10 części słynnych „Italo Boot Mix”).


Prawdziwa twarz Den'a Harrow'a

Wielu włoskich wykonawców i muzyków tworzyło i nagrywało płyty pod różnymi pseudonimami. Do dziś wielu ludzi zastanawia się, co było powodem częstych zmian nazw artystycznych. Jako jeden z hipotetycznych powodów wymienia się strategię marketingową – chciano w ten sposób wymusić częstsze odtwarzanie danego numeru na antenach radiostacji, czy w klubach. Innym powodem mogła być celowa polityka wytwórni muzycznych, które wolały nie wydawać dodatkowych funduszy na prawdziwą promocję i reklamę. Zamiast tego inwestowano w „szyldy”, np. Den Harrow (trzech różnych wokalistów), lub Joe Yellow (również trzech różnych wokalistów), redefiniując w ten sposób pojęcie „artysty”. Właściciele wytwórni uważali, że taki sposób promowania znacząco obniża koszty: jeśli wykonawca zażądałby wyższej gaży, zostałby zwolniony i jego miejsce zająłby ktoś inny (na niedobór talentów muzycznych w tamtych czasach nikt nie narzekał).

Z przykrością trzeba stwierdzić, iż teksty piosenek nie odgrywały żadnej roli w piosenkach Italo Disco. Wielu byłych dysk dżokejów, świeżo upieczonych muzyków, nie potrafiło w ogóle mówić po angielsku. Z tego powodu często w piosenkach stosowano triki: wokale przepuszczano przez filtry komputerów, albo powielano wokoderem. Co więcej, pisane przez beztalencia teksty piosenek były niejednokrotnie durne czy wręcz absurdalne. Dodajmy, iż nikt nigdy nie wymagał, by tekst towarzyszący muzyce tanecznej stanowił wykwintną poezję, nie mniej z pewnością jest dobrze, jeśli słuchacz potrafi ochoczo śpiewać razem z wykonawcą np. na koncercie. Dobrym przykładem zjawiska, gdzie wspaniała melodia towarzyszy beznadziejnemu tekstowi, jest piosenka Gazebo „Love In Your Eyes”. Utwór mógłby być wielkim przebojem pop, jednakże po tekście cyt. „.... Jesteś tylko cholernym sekwencerem/Cyfrowym opóźnieniem” wiadomo było, że na pewno nie przejdzie do historii jako nawet sensowny. Wbrew tym wszystkim, oczywistym ograniczeniom, Italo Disco stało się niezwykle popularne w centralnej i wschodniej Europie (im mniej znano w danym kraju angielski, tym bardziej lubiano – przyp. tłum.), Rosji, Azji, a w szczególności Japonii.

W tamtych czasach nagranie utworu Italo było tak łatwe, że prawie każdy D.J. z Florencji miał swój własny utwór! (Ago, Riccardo Cioni, Grecos, Marzio Dance, Eddy Trauba, Miki Fornaciari i wiele innych). Jedynym (i największym) problemem było znalezienie dystrybutora nagrań.

Wytwórnie i dystrybutorzy nagrań Italo Disco

Spora ilość nagrań Italo Disco, które pojawiły się w zestawieniu TOP100, to produkcje „domowe”, które nigdy nie opuściły granic Włoch i nie zaznały widoku klubów amerykańskich, czy brytyjskich. Dodam, iż również duża część nagrań z przełomu lat 1970-tych i 1980-tych, również miała charakter regionalny. Większość z nich pochodzi z bogatszej i znacznie silnie uprzemysłowionej północy Włoch i – z tego co udało mi się ustalić pod koniec lat 80-tych – trudnodostępna na południu, nawet w Rzymie w renomowanych miejscach typu sklep Claudia Donato ‘Goody Music’. Wszystkie największe, włoskie wytwórnie Italo Disco również pochodziły z północy. Time i Media w Brescii, Memory w Mantova, SAIFAM w Veronie, Expanded najpierw w Udine, potem w Bolonii.. nie wspominając o Baby Records, Discomagic i reszcie z Milanu. Wymienimy jeszcze kilka rzymskich: X-Energy, Discoclub/ACV czy martwa od długiego czasu Cat Music (wytwórnia Micioniego) oraz Flying w Napoli.

Werdykt: “Straszliwy przeżytek”

Neil Tennant i Chris Lowe – dwaj brytyjscy prominenci, członkowie zespołu Pet Shop Boys, dyskutowali o muzyce Italo Disco z magazynem Record Mirror w grudniu 1985: „....Zwykliśmy ją określać jako doszczętnie tragiczną…. to typowe „bum ciach bum ciach – ciach ciach”, czyli to, co szczególnie podoba mi się w Euro Disco i zazwyczaj trafiają się też dobre produkcje. Drugą sprawą jest fakt, że ta muzyka potrafi być przygnębiająca. Ale mają też słodziutkie piosenki, w stylu Savage’a „Don’t Cry Tonight”. Duża część nagrań, które lubimy, to raczej włoskie produkcje. Sporo nagrań brzmi jak zwykła tandeta. Uważam, że na tym polega ich urok. To trochę jak z punkowcami – podniecają się i ekscytują nawet najbanalniejszymi dźwiękami. Nas również ekscytują proste i banalne rytmy oraz brzmienia. Bardzo często zawierają dźwięki, które stanowią hit sezonu…. i w wybranym sezonie w każdym nagraniu musi się pojawić przynajmniej raz. Na przykład, weźmy ten ostatni wokal „ooo uaaa ooo” - tego lata w każdej włoskiej produkcji pojawiło się przynajmniej jedno takie „ooo uaaa ooo”. Tak sobie myślę, że to jest motyw lata roku 1985! Zaczęło się utworem „Self Control” grupy RAF, który oczywiście jest pierwowzorem, natomiast wersja Laury Branigan coverem. „Self Control” to ten pierwszy, po nim pojawił się sprytnie zarażony tym motywem „Tarzan Boy”. Kiedyś „syndromem” był jakiś pojedynczy dźwięk. Ale twórcy Euro się ciągle zmieniają. Zwykle mają też bardzo dobre wokalistki, tak samo jak twórcy Hi-NRG czy Bobby O. Męskie wokale zwykle nie mają tak dobrego poziomu. Teksty piosenek są często banalne.... jest taki jeden świetny pt. „Capsicum”... to zielony pieprz prawda? W refrenie mamy „Capsi capsicum ooo uaaa ooo”. Znakomite! Taka “banalność” często jakoś tak dziwnie porusza. Myślę, że niewielu ludzi docenia takie rzeczy. Sęk w tym, że ta muzyka to w Europie straszliwy przeżytek. Wyjeżdżamy za granicę i od razu padają pytania, czy nie powariowaliśmy. Mówią: „To nie słuchasz Simple Minds?”. Nie mogą uwierzyć, że może nam się podobać „capsi capsicum”. Ogólnie częścią frajdy słuchania Disco jest sam w sobie fakt lubienia czegoś ogólnie nielubianego. Szczerze mówiąc ta muzyka podoba mi się dlatego, że jest taka zagadkowa… ale i również dlatego, że jest tak fantastycznie niemodna.”


Italo Disco jako inspiracja powstania muzyki House

W czasie gdy zachodnia część Ameryki paliła swe nagrania Disco, czarnoskóre „podziemie” kochające inaczej, razem z pozostałą częścią świata, nie przestawało tańczyć na parkietach. Fani muzyki Dance, podobnie jak i D.J., łaknęli nowej muzyki tanecznej i nowych brzmień. Wciąż poszukiwano nowych dróg, aby wywołać ekscytację i podniecenie na parkietach. W odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie bywalców parkietów, rozpoczęto masowy import nagrań z Europy przez Atlantyk. I w ten oto sposób wczesne, włoskie produkcje taneczne, obfite w niezwykle „syntetyczne” brzmienia i zacięcie Electro, zaczęły rozbrzmiewać w amerykańskich klubach. Nagrania były tak wyjątkowe, że niemalże natychmiast rozpoczęto eksperymenty, torując drogę innowatorom – wschodzącym gwiazdom, D.J.-om miejskich, dużych klubów dyskotekowych.

Wiele nagrań wyprodukowanych we Włoszech zaczęło zdobywać status klasyki tanecznej w „podziemiach” Nowego Jorku i Chicago, zawdzięczając to pracy D.J.-ów takich jak Larry Levan ze słynnego nowojorskiego „Paradise Garage” (Rajski Garaż), Rona Hardy’ego z „MusicBox” (Pozytywka) w Chicago czy nadal aktywnego na scenie muzycznej Frankiego Knucklesa, grającego w tamtych latach w „Warehouse” (Magazyn towarowy) w Chicago.

Niegdyś prosperująca “VinylMania”, zlokalizowana na Carmine Street w Greenwich Village w Nowym Jorku, prowadzona przez małżeństwo Charliego i Debbie Grappone, zarabiała niezłe pieniądze na importowanych nagraniach, handlując niemalże wyłącznie z rezydentami „Paradise Garage”. „Ich sklep mieścił się tuż za rogiem za ‘Paradise Garage’. Grappone wkrótce zorientował się, że każdego sobotniego ranka nachodzi go tłum imprezowiczów, pytający o dziwne nagrania, o których Grappone – mieniący się znawcą muzyki – nigdy nie słyszał. Chodziło o rzeczy, które „Larry (Levan) grał ostatniej nocy”.

Nagrania Italo popularne w USA około roku 1983

Klein & MBO "Dirty Talk" (Zanza)
Doctor's Cat "Feel The Drive" (Il Disc)
Alexander Robotnick "Problemes D'Amour" (FuzzDance)
Fun Fun "Happy Station" (X-Energy)
My Mine "Hypnotic Tango" (Progress)

Państwo Grappone otwarli sklep z tanecznymi winylami zaraz obok swojego sklepu z muzyką rockową. Byli pierwsi, którzy rozpoczęli zarabiać na 12-calowych singlach, w szczególności świeżo wydanych płytach promocyjnych, przeznaczonych dla prezenterów dyskotek. Wkrótce zatrudniono również dwóch bywalców klubu Garage (Judy Russel i Manny’ego Lehmana) i z ich pomocą mogli dopasowywać asortyment ściśle do wymagań odbiorców. Efekt finalny: wyniki sprzedażowe przerosły ich śmiałe oczekiwania.

Prywatnie dodam, iż większość płyt Italo Disco, które zakupiłem w Ameryce, miała logo „VinylManii” na naklejce.

Hot Mix Five – Miksująca Piątka

W tym samym czasie coś niebywałego działo się w Chicago. Mowa o Hot Mix Five, zróżnicowanej rasowo grupie dysk dżokejów (Farley „Jackmaster” Funk, Mickey "Mixin" Oliver, Scott "Smokin" Silz, Ralphi Rosario i Kenny "Jammin" Jason), którzy jako pierwsi zaprowadzili techniki miksowania nagrań do radiostacji. Cała piątka miksowała w radiu WBMX 102.7 na umór, stale coś udoskonalając i popisująć się nowymi technikami miksowania. Jednocześnie, każdy z D.J.-ów, z racji różnego pochodzenia, odzwierciedlał inną grupę odbiorców. Farley trafiał bardziej do ciemnoskórej publiczności, Ralphi do hiszpańskiej, Mickey i Kenny prezentowali ulice Chicago, a Scott przedmieścia.

Średnio 30% nagrań granych w audycjach legendarnej piątki pochodziła z Włoch. Przy czym często cięto nagrania inaczej, albo używano części instrumentalnej z chórkiem, albo innym, wpadającym w ucho elementem… a wszystko po to, by zrobić wrażenie albo dodać tzw. smaczku. Jak na ironię, w tym samym Chicago w 1979 r. ogłoszono śmierć Disco… Wystarczyło pięć lat, by usłyszeć w lokalnej radiostacji Chicago nagrania Italo Disco w stylu Larabell "I Can't Stop", RIS "Love and Music", Fun Fun "Color My Love", Hugh Bullen "Alisand", Pineapples "Come On Closer" itp. Lista urządzeń i innowacji , wprowadzonych przez członków Hot Mix Five zawiera:

  1. Keyboard CASIO (Yamaha, Juno 106)
  2. Automat Perkusyjny TR 808
  3. Urządzenia zapętlające na 32,16,8,4 i 2 bity
  4. Słuchawki 1/2
  5. Monitor
  6. Filcowe podkładki
  7. Samplery cyfrowe
  8. Montaż przy pomocy komputera
  9. Biblioteki rytmiczne.... (Farley, Jam tracks itd.)

Dodajmy, iż prezentacja muzyki przez HOT MIX FIVE miała głęboki wpływ na kształtowanie gustów mieszkańców Chicago: didżeje, chcąc być „na bieżąco”, szybko uzupełniali swoje „sety” o lansowane przez HOT MIX FIVE nagrania, sklepy z winylami miały podgląd ostatnio granych pozycji itp. Bezprecedensowy sukces audycji przerósł oczekiwania kierownictwa radiostacji – dosłownie wszyscy tego słuchali! Wszędzie i na każdej ulicy można było spotkać ludzi z Boom Box-ami, grającymi miksy z sobotnich show. WBMX twierdzi, że audycji słuchało w szczycie prawie pół miliona ludzi – czyli jedna szósta populacji Chicago! Zdarzały się przypadki ludzi, którzy zjeżdżali do Chicago specjalnie na weekend aż z Detroit i w hotelu nagrywali na kasety wieczorny show Hot Mix Five, emitowany przez WBMX. Wiele taśm rozprowadzono po całej Ameryce, dotarły nawet do Europy. Do dnia dzisiejszego krążą opinie, jakoby miksy słynnej piątki HOT MIX FIVE stanowiły szczyt kreatywności didżejów wszechczasów!

Z punktu widzenia gatunku Italo Disco wielkim osiągnięciem była nagła obecność tej muzyki – dzięki HOT MIX FIVE - w amerykańskim radiu. Bez cienia wątpliwości wybiło to popularność tego gatunku, co naturalnie przełożyło się na zwiększony popyt. Wszczepiona prostota Italo Disco inspirowała didżejów dyskotek do tworzenia własnych nagrań z wykorzystaniem ich elementów, aczkolwiek nie brakowało artystycznej indywidualności. Podsumowując, rzesze fanów i twórców muzyki House uznaje Italo Disco za podstawę narodzin nowego gatunku.

Śmierć Italo Disco

Na amerykańskich listach przebojów Italo Disco miało się bardzo przeciętnie, mimo iż w Europie cieszyło się większym sukcesem. Niestety popularność tego gatunku nie trwała na tyle długo, by zakorzenić się szeroko w świadomości odbiorców. Na przysłowiową „ścianę” natrafiono w 1986 roku, gdy House zza oceanu okrzyknięto „supernowością” i rozpoczęto jego lansowanie w klubach europejskich i brytyjskich.

Obecność Italo Disco na listach europejskich:

Ryan Paris "Dolce Vita" #1 Holandia, #2 Szwecja, #3 Niemcy
RAF "Self Control" #1 Włochy, Szwajcaria, #2 Niemcy
Righeira "Vamos a la playa" #1 Włochy, Szwajcaria, #2 Holandia, #3 Niemcy
Gazebo "I Like Chopin" #1 Włochy, Niemcy, Szwajcaria
Sandy Marton "People from Ibiza" #1 Włochy

Jedynym numerem Italo Disco, któremu udało się wzbić powyżej pozycji #20 na amerykańskiej liście przebojów, był "Tarzan Boy" w wykonaniu Baltimory. Pozycję #12 zawdzięcza prawdopodobnie reklamie Toyoty w telewizji.

“... Niektórzy starsi, ambitniejsi tancerze lubili tę muzykę ze względu na podobieństwa do Disco. Wiele kawałków wcale nie było złych, ale gdy wystartował Freestyle, Hip-Hop, czy House razem z młodymi pokoleniami, wkraczającymi do dyskotek, Italo Disco stało się synonimem pustego parkietu...”

“... Tutaj w Miami (na Florydzie) wiele włoskich utworów było przebojami latynoamerykańskiej części publiczności (Gazebo, Ryan Paris ‘Dolce Vita’, Tom Hooker i ‘Looking For Love’, Marx & Spencer ‘Stay’). Nie mniej, muszę powiedzieć, że tego typu muzyka nie była dobrze odbierana przez tamtejszych ludzi, włączając w to właścicieli klubów i rezydentów. Zbliżone do siebie, monotonne, syntetyczne elektroniczne dźwięki (wtedy nowe dla ucha), połączone z bezdusznymi, przygnębionymi i brzmiącymi jak roboty głosami mogły zanudzić już po 45 minutach grania. Tam, skąd pochodzę, Italo Disco umarło w klubach szybką śmiercią, nigdy nie wracając....”

Podsumowanie

Muzyka Italo Disco powraca. Analogicznie wróciła starsza muzyka Disco kilka lat temu! Na świecie organizuje się koncerty i imprezy Italo, wcześniejsi muzycy Italo powracają z „emerytur”, kolekcjonerzy energicznie przeczesują światową pajęczynę w poszukiwaniu czarnych winyli, wytwórnie muzyczne wznawiają dawno zapomniane i porzucone nagrania.... Italo Disco przetrwało do dziś i ma się dobrze! Nawet jeśli nie przepadasz za Italo Disco, musisz przyznać, że ma duże zasługi w historii muzyki tanecznej.

Autor: Alex (euroflash)
Tłumaczenie: Torris
Wersja oryginalna: http://www.euro-flash.net/italo.php

27318 Wyświetleń | Oceny: (16 Ocen)
Artykuły działu
Historia Italo Disco 1/06/2008 Terminem Italo D...
Śmierć dynamiki 29/11/2007 Ci, którzy urod...
Italo na galowo - Sopot 2006 29/11/2007 Piątkowy ranek,...
Razormaid Records 21/11/2007 Wytwórnia Razor...
Old School House 21/11/2007 W drugiej połow...
Modern Talking 21/11/2007 Według danych i...
TOP80 Dance Party w Obornikach Wielkopolskich 21/11/2007 To nie była typ...
Antykwariat z winylami 19/11/2007 Muzyka Italo Dis...
TOP80 na Facebooku
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Power Play Tygodnia
Proponuje: DJPawel
Wykonawca: OMD
Tytuł: Enola Gay
Rok:1980