Sprawdź:
Zobacz:
autor Rafalo 19-11-2007 16:11:00
Grzegorz opowiada o perypetiach powstania grupy Papa Dance, Ex Dance i czasach w jakich to wszystko się działo. To pierwsza część obszernego wywiadu udzielonego naszej witrynie, który będziemy prezentować w odcinkach.

R: Wielu fanów do dzisiaj pamięta i ceni pierwszy skład Papa Dance z Grzegorzem Wawrzyszakiem. Kiedy wspominają stare przeboje Papa Dance to często padają słowa: "pierwszy Papa Dance był OK., później zrobił się z tego boys band". Jak doszło do powstania grupy Papa Dance?

G: Sam początek był dziwny i spontaniczny ale ten "spontan" niósł za sobą całą naszą energię, jakąś taką świeżość, chęć zrobienia czegoś nowego. To, że akurat w ten a nie w inny sposób to wszystko brzmiało, grało i nosiło jakiś taki ładunek energetyczny, to była wypadkowa wszystkich naszych cech w sumie trzech osób, które tam grały, czyli Marka, Kostka i mnie. Podejrzewam, że właśnie to odróżnia ten pierwszy Papa Dance od późniejszych składów, czyli muzycy.

R: Czy to prawda, że pierwsze nagrania Papa Dance zaśpiewałeś zupełnie przypadkowo, bo po prostu nie było innego wokalisty?

G: Nie, to nie było tak, że ja zaśpiewałem je przypadkowo. Przypadkowo to wpadliśmy na pomysł stworzenia tego zespołu a wokalistą od początku miałem być ja. Nie można powiedzieć, że nie było innego wokalisty. Wokalista był, przypadkiem stało się to, że Mariusz Zabrocki, który był jednym z producentów tego zespołu, jest moim sąsiadem, znaczy był, mieszkał tutaj na sąsiednim podwórku. Był to okres takich różnych, hucznych imprez, balang i tak dalej, poznałem wtedy też Sławka Wesołowskiego i po prostu nie pamiętam, czy to były moje imieniny czy moje urodziny, zaczęliśmy tak kombinować. Mariusz wtedy akurat skomponował dwa pierwsze numery, weszliśmy do studia, Wesołowski to nagrywał, ja za śpiewałem i tak powstały pierwsze dwa numery: "W 40 dni dookoła świata" i "Ordynarny Faul".

R: Dlaczego nie znalazły się one na pierwszym albumie Papa Dance?

G: Dlatego, że album nagrywał już zespół Papa Dance, czyli: Marek Karczmarek, Konstanty Yorjadis, ja i Tadek Łyskawa, który był perkusistą (już wtedy perkusiści byli na wymarciu, bo sekwensery ich jakby odsuwały na dalszy plan, perkusista bardziej był osobą, która miała grac na koncertach niż cokolwiek w studio).

R: Jak to się stało, że musiałeś odejść z zespołu?

G: Ja nie musiałem odchodzić z zespołu, tylko po prostu mieliśmy dosyć dyktatury naszych kolegów, czyli ludzi, z którymi to zaczęliśmy, a może nie tyle ich dwóch, co współpraca ze Sławkiem nam się nie układała. Byliśmy zmęczeni tym, co nam narzucał i postanowiliśmy to uregulować. Nie chcieliśmy, żeby Wesołowski był dalej naszym managerem ale to wcale nie znaczy, że nie chcieliśmy razem współpracować. Odsunęliśmy go od tej roli, podpisaliśmy umowy z managerami z Teatru Stu, były przygotowane producenckie umowy dla Wesołowskiego i Zabrockiego, ale Wesołowski na to nie poszedł. I po prostu nagle, my jesteśmy w trasie a tu okazuje się, że powstał drugi zespół Papa Dance.

R: Czyli drugi zespól Papa Dance z Pawłem Stasiakiem jako wokalistą to była odpowiedź dotychczasowych producentów na Wasze plany?

G: No tak, niezadowolenie z tego, że nie będą managerami a tylko i wyłącznie producentami muzycznymi.

R: Czyli, można wnioskować, że chodziło głównie o pieniądze?

G: Oczywiście, że o pieniądze, z naszej strony raczej o brak tych pieniędzy.

R: Czy oznaczało to, że nie jesteś już liderem i wokalistą zespołu Papa Dance? Czy to właśnie z tego powodu powstał projekt Ex Dance?

G: Liderem i wokalistą zespołu Papa Dance to ja byłem cały czas i nazwy byśmy pewnie nie zmienili na Ex Dance bo to w końcu ja ją wymyśliłem, gdyby nie fakt, że w momencie, kiedy chcieliśmy wejść do jakiegokolwiek studia w Warszawie i nagrać nowe numery, to pod tą nazwą mieliśmy zablokowaną drogę. Takie były czasy. Musieliśmy zmienić nazwę, żeby nagrać cos nowego.

R: Dlaczego w takim razie powstało tak mało nagrań Ex Dance?

G: To był okres taki, który nas bardzo mocno wyeksploatował muzycznie, bo non stop graliśmy koncerty, nie było też czasu na nagrania, a oprócz tego w momencie kiedy ten czas się znajdował, okazywało się, że nie możemy wejść do studia. Poza tym wtedy się rozpętała cała wielka burza. Wesołowski zgromadził wokół siebie całą masę osób jemu przychylnych i ludzi, którzy stanęli akurat, no może nie tyle stanęli po jego stronie, co bardziej przychylnie patrzyli lub słuchali tego, co on mówił i blokowali nam rożne rzeczy. To nas po prostu zniechęciło. My zawsze graliśmy muzykę dla przyjemności. Tak samo robię to i dzisiaj i wszelkiego rodzaju dziwne dla mnie sytuacje powodują coś takiego, że po prostu daje sobie z tym spokój.

R: Z tego, co wiadomo Ex Dance nagrał jeden singiel "Powrót Donalda" ale ludzie najczęściej wspominają utwór "Czarny Smog", którego nigdzie nie można kupić, na żadnej płycie, w żadnym komisie płytowym ani sklepie ze starymi płytami. Czy w takim razie można wnioskować, że "Czarny smog" w ogóle nie ukazał się na płycie?

G: Nie pamiętam, ale prawdopodobnie nie, bo był to okres kiedy szukaliśmy co chwila innego managera. Umówmy się, że przełamanie bariery, jaką postawił przed nami Wesołowski nie było możliwe bez takiej osoby. My byliśmy od muzyki, a do kruszenia tego "muru niechęci" potrzebny był człowiek, który podejmie się tego wyzwania. My niestety takiej osoby nie trafiliśmy i to spowodowało stwierdzenie z naszej strony, że głową muru nie rozbijesz, więc daliśmy sobie spokój.



R: Mimo tych trudności grupa Ex Dance mocno zapisała się w pamięci fanów zaś utwór "Czarny Smog" został zapamiętany dzięki klipowi, który dość często prezentowany był w telewizji, może powiesz coś na temat tego klipu?

G: To był taki okres, kiedy spotkaliśmy na swojej drodze bardzo przychylną nam osobę, Jacka Kęcika, reżysera tego klipu i autora tekstu do tego numeru. On nam otworzył z powrotem drogę do telewizji. Tyle, że był to tez kres, kiedy armia była przymusowa w tym kraju, kilku z nas miało nieuregulowane stosunki do służby wojskowej, niektórzy musieli uciekać za granicę, żeby się do armii nie dostać i po prostu zespól się rozpadł na dobra sprawę głownie z tej przyczyny.

R: Grzegorz Wawrzyszak po przygodzie z Ex Dance kontynuował karierę solową. Pojawiły się nagrania zarówno pod Twoim nazwiskiem jak i pod innymi pseudonimami. Co to były za utwory?

G: Po rozpadzie Ex Dance jeszcze dla własnej przyjemności postanowiłem nagrać płytę, która by zmyła ze mnie taki mit słodkiego chłopca, który tylko i wyłącznie śpiewał w Papa Dance, a nawet się mówiło, że tylko i wyłącznie dawał twarz. Nagrałem solową płytę z jazz manami, na której grali tacy muzycy jak chociażby Nachorny, Namysłowski, Tores, śpiewała Lora Szafran. Bardzo sympatyczna płyta w stylu Matt Bianco pod tytułem "On".

Jeżeli się nie mylę to Pronit wydał tę płytę, ale też był to okres dużych przemian w naszym kraju. Firma zbankrutowała. Pronit jak wiadomo produkował głównie amunicję a płyty to była produkcja uboczna, więc jeżeli firma zbankrutowała na amunicji, bo się przewrócił mur w Berlinie i opadła żelazna kurtyna no to automatycznie też i padła komórka wydawnicza. Płyta ukazała się chyba jedynie w nakładzie 25 tysięcy egzemplarzy, niestety sprzedawana była spod lady a wznowienia nie było.

R: 25 tysięcy to całkiem niezły nakład jak na dzisiejszy polski rynek, czyli sadząc po nakładzie, fani, którzy poszukują Twoich nagrań mogą szukać tej płyty w komisach płytowych.

G: Tak, na pewno znajdą płytę gdzieś na aukcjach internetowych. Ludzie ją może wystawiają na sprzedaż, chociaż wątpię, czy ktoś, kto ją , kupił bo był/jest fanem, będzie się chciał jej pozbyć.

R: Są tacy ludzie, którzy pozbywają się singli grupy Ex Dance i kiedy taki singiel pojawia się na aukcjach, choćby Allegro, to osiąga cenę rzędu 100-150zł

Cóż...bestseller... musi kosztować! (śmiech)

R: Bestseller albo biały kruk po prostu. Czy po płycie "On" coś jeszcze robiłeś czy zerwałeś z muzyka na jakiś czas?

G: Zerwałem z muzyką na jakiś czas i to z tego samego powodu, z jakiego rozpadł się zespół Ex Dance. Poporostu, wyszedłem z założenia, że głową muru nie rozbiję. To były czasy kiedy na wszystko trzeba było szukać sponsora, ja nie miałem żadnego managera, sam nie byłem w stanie znaleźć sponsora na wyprodukowanie chociażby jakiegoś klipu i jego wylansowanie. Poza tym tak na dobra sprawę czułem się już wyeksploatowany i musiałem sobie zrobić przerwę, żeby dać odpocząć ludziom od tego wszystkiego.


C.D.N.

13554 Wyświetleń | Oceny: (1 Ocen)
Artykuły działu
Gazebo (Paul Mazzolini) 17/01/2011 Przeczytaj wywia...
Sławomir Wesołowski 30/10/2008 Historia polskie...
Joy Peters 27/11/2007 Joy Peters jest ...
Grzegorz Wawrzyszak (2) 19/11/2007 Opowieści Grze...
Grzegorz Wawrzyszak 19/11/2007 Grzegorz opowiad...
Brian Ice - Kompozytor, wokalista, aktor 19/11/2007 Wywiad przeprowa...
Eddy Huntington 19/11/2007 Wywiad z Eddym H...
Tom Hooker - cała prawda o Den Harrow 19/11/2007 Tom Hooker (jego...
Linda Jo Rizzo - Przyjaźni się z gejami 19/11/2007 "O homo świat p...
The Twins - Dwie bratnie dusze 19/11/2007 Przedstawiamy t...
Joe Yellow 19/11/2007 Przedstawiamy t...
Savage - Łagodny brutal 19/11/2007 Drugi wywiad z R...
TOP80 na Facebooku
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Power Play Tygodnia
Proponuje: Robert Lato
Wykonawca: Schultheis
Tytuł: Va Te Faire Voir
Rok:1987